Kiedy rozpoczęliście już swoją testerską karierę, kiedy opanowaliście odpowiednią ilość materiału, wiedzę, skończyliście kursy i odbyliście praktyki, czeka was ostateczne starcie, w którym wygrać może tylko jeden. Nierówna walka na śmierć i życie między programistą a testerem. Siądźcie wygodnie w fotelu i wyostrzcie swój wzrok, albowiem razem spróbujemy raz na zawsze rozstrzygnąć ten odwieczny spór.

Dobra… Żeby dalej nadmiernie nie budować napięcia i ukoić wasze już dość mocno zszarpane po przeczytaniu wstępu nerwy przybliżę wam, o czym konkretnie opowiem w poniższym tekście. Oczywiście nie będę tutaj opisywał epickich batalistycznych scen, jak mogło się to wydawać. Postaram się was przestrzec przed kilkoma sytuacjami, które spotykają testerów na wielu etapach ich kariery. Nie mówię, że takie sytuacje mają miejsce zawsze, ale jako że praca w IT to praca z ludźmi, a tester bez programisty to jak „lunch bez gitary” – musicie odpowiednio się przygotować.

Jak to właściwie wygląda…

Nikt z nas nie lubi, kiedy wytyka się mu błędy, prawda? Właśnie. Praca testera polega jednak głównie na znajdowaniu i raportowaniu defektów, które niemalże w większości przypadków powstają z winy programisty. Wiadomo, że są przypadki, kiedy winę ponosi nieudana aktualizacja oprogramowania, pod które piszemy daną aplikację albo urządzenia, na których je testujemy. Jednak jest to rzadki czynnik i my sami powinniśmy wcześniej się o tym zorientować, zanim przystąpimy ochoczo do raportowania. Jako że człowiek popełnia błędy, nawet kiedy bardzo się stara, to nie zawsze reaguje w odpowiedni sposób, gdy ktoś inny poinformuje go o tym, że jego kod nie jest do końca tak nieskazitelny, jak myśli. Szczególnie pracując w małych firmach, gdzie programiści (juniorzy) nie mieli wcześniej przyjemności pracować z testerami, będziecie mogli się spotkać z różnymi, czasem absurdalnymi sytuacjami. Wynika to w większości z nieznajomości metodologii pracy w zespole. Bardzo rzadko w grę wchodzi czynnik ludzki, jakim jest charakter – chociaż i takie sytuacje mają miejsce. Dużo osób nie rozumie również, że wspólny sukces polega na umiejętnym funkcjonowaniu w zespole, co prowadzi do zgrzytów na linii tester – programista. Jako tester musisz uświadomić sobie i innym, a szczególnie tym najbardziej krnąbrnym, że „wytykanie” błędów to Twoja praca, którą musisz wykonywać sumiennie po to, aby wytwarzane oprogramowanie było na najwyższym poziomie. Pokaż się w świetle strażnika jakości, a nie capo, który stoi z batem nad resztą teamu. Najważniejsze, żeby we wszystkich zaszczepić świadomość, że cały team jest odpowiedzialny za efekt. Nie project manager, nie firma, nie tester ani programista, ale cały team. Powiedzenie „jesteśmy tak dobrzy, jak nasz ostatni projekt” nie wzięło się znikąd.

No okej. Wszystko wygląda dobrze na papierze, ale co jeśli serio trafimy na młody zespół, złożony z ludzi, którzy wcześniej nie pracowali z testerem, a tylko sami badali swój kod? (Oczywiście jak wiadomo, nie ma to zupełnie sensu tak jak sprawdzanie błędów ortograficznych w napisanym przez siebie tekście). Dla początkujących testerów może być to wyzwaniem. Mogą nie odnaleźć się w takiej sytuacji i próbować starać się bardziej przypodobać ludziom, z którymi pracują i z obawy przed falą krytyki. Docinki w stylu: „czepiasz się”, „tego nie da się poprawić”, „znowu się czepiasz” itp. mogą źle wpłynąć na wykonywane przez nas zadania. Mało kto potrafi wykonywać swoją pracę na odpowiednim poziomie, jeżeli ciągle słyszy coś takiego… Jak temu zaradzić? Jeżeli zacząłeś swoją karierę jako tester, a nie jesteś raczej typem osiągającym szczyty dyplomacji (jak wiemy, szczytem dyplomacji jest powiedzieć komuś, żeby sobie poszedł, ale w taki sposób, aby poczuł zachwyt na myśl czekającej go podróży) to musisz sprawić, by programista dzięki Twojej pracy czuł większy komfort podczas procesu wytwarzania oprogramowania. Dokładniej mówiąc, niech czuje komfort tego, że jeśli popełni błąd, to dzięki testerowi będzie miał możliwość naprawienia go. Przy okazji podniesie też jakość swojego kodu i wyeliminuje owe bugi w przyszłości. Jako że życie z rzadka bywa sprawiedliwe, to koniec końców to on stanie w świetle chwały jako dobry programista i to jemu przyznane zostaną ewentualne zaszczyty – chociażby w postaci lepszej premii. Jeżeli jednak oprogramowanie pójdzie na produkcję, a będzie zawierać defekty to niestety, ale pierwszą osobą na linii strzału będzie tester – czyli Ty.

Na pocieszenie mogę dodać, że chociaż początki bywają trudne, tak później wasza praca zostanie doceniona przez cały zespół. Osoby, z którymi pracuję, nieraz przyznają, że praca z testerem to zupełnie inna, lepsza jakość. Programista może skupić się na swoich zadaniach i nie musi się stresować – szczególnie jeśli przy jednym projekcie pracuje kilkoro ludzi, którzy nie mają czasu na ciągle sprawdzanie, czy przypadkiem nie nadpisali kodu kolegi z biurka obok.

To tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że powyższy tekst wniesie kilka przydatnych informacji do waszego testerskiego życia i pomoże w momentach zwątpienia, które nierzadko towarzyszą początkom – w każdej pracy – nie tylko w pracy testera. Cześć!

28
  •  
    23
    Shares
  • 23
  •  
  •  
  •